Tegoroczny festyn pokazał, że jeśli da się dzieciom przestrzeń do zabawy, to potrafią zamienić zwykłe szkolne boisko w prawdziwy park rozrywki. Nauczyciele dzielnie trzymali się na posterunku, próbując ogarnąć ten żywioł — z różnym skutkiem, ale zawsze z uśmiechem.
Największe kolejki ustawiały się do malowania twarzy, gdzie w kilka minut można było zmienić się w tygrysa, motyla albo superbohatera. Tuż obok powstawały warkoczyki, które wytrzymały nawet najbardziej intensywne zabawy, oraz tatuaże, dzięki którym wielu uczniów poczuło się jak prawdziwi piraci, sportowcy albo gwiazdy rocka.
Ogromnym hitem okazał się sportowy tor przeszkód — miejsce, gdzie każdy mógł sprawdzić swoją zwinność, szybkość i odporność na… grawitację. Emocje były tak duże, że niektórzy pokonywali tor kilka razy, „bo poprzedni wynik można jeszcze poprawić”.
A kiedy poziom energii zaczynał niebezpiecznie spadać, ratowała nas lemoniada za 1 zł — napój, który oficjalnie został okrzyknięty „najlepszą inwestycją dnia”.
Dziękujemy wszystkim za udział, uśmiechy i świetną zabawę. Już planujemy kolejne atrakcje, bo wygląda na to, że apetyt na festyny rośnie… tak jak kolejka po lemoniadę.
